STRAJK NAUCZYCIELI – czy wyciągniemy wnioski?

Blisko 80% wszystkich placówek edukacyjnych niedawno strajkowało. Wszyscy pilnie z napięciem śledzili ten strajk na bieżąco dzień po dniu, duża część bardzo kibicowała nauczycielom w szkołach i przedszkolach. To wydarzenie należy traktować zupełnie wyjątkowo z wielu punktów widzenia. W tak olbrzymiej masie nauczyciele zastrajkowali po raz pierwszy – solidarnie, bez względu na lokalizację i rodzaj placówki edukacyjnej. Po raz pierwszy też strajk spotkał się z tak licznym wsparciem innych grup społecznych, przede wszystkim samych uczniów i rodziców, mimo że wiązał się z szeregiem niedogodności i koniecznością reorganizacji życia rodzinnego w wielu rodzinach.

Strajk został zawieszony i będzie kontynuowany we wrześniu. Ten czas powinniśmy poświęcić na dyskusję o szkole, my wszyscy, którym leży na sercach dobro i przyszłość Polek i Polaków. Chyba czas najwyższy, żeby polska edukacja pozbyła się swojego przestarzałego, skostniałego charakteru i zaczęła nadążać za teraźniejszością.

Ten protest to nie tylko walka samych pracowników edukacyjnych o lepsze pieniądze. To oczywiście bardzo ważny aspekt, by nauczyciele nie musieli, patrząc na swoje nędzne wypłaty, upewniać się miesiąc w miesiąc, że bardzo kochają swój zawód i swoich podopiecznych i pracują dla idei. Żeby polska szkoła nie stała wciąż w miejscu i zaczęła być konkurencyjna na tle innych krajów, prestiż i godność zawodu pedagoga musi być przywrócony. Zacznijmy wreszcie inwestować w edukację, i finansowo i metodycznie, zmieniając skostniałą, nieaktualną i przeładowaną bazę programową.

Pieniądze są ważne, strajk to walka o godność i prestiż zawodu, ale to przede wszystkim walka o godność samej szkoły. Przestaliśmy rozumieć, że to właśnie szkoła jest miejscem, gdzie zaczyna się poznawanie świata we wszystkich jego wymiarach. Szkoła ma być tym unikalnym miejscem, które powinno – ciekawie w bez strachu – pokazywać małym ludziom świat, jego wielowymiarowość i wspaniałość. Mały człowiek właśnie w szkole odnajduje swoje miejsce; to pierwsza grupa społeczna (nie licząc rodziny), która nadaje ważność jego byciu, w której uczy się swojej roli, uczy się działania grupowego dla dobra całego zespołu. To miejsce, w którym mały człowiek ma odnaleźć swoje „JA”, zbudować swoją wartość na tle i dla świata.

Szkoła ma być miejscem, które daje wiedzę. Grecki źródłosłów „szkoły” to SPOKÓJ, WOLNY CZAS I ODPOCZYNEK. Brzmi niewiarygodnie i absurdalnie, kiedy zderzymy pierwotne znaczenie szkoły z obecnym – pamięciowym, odtwórczym, pełnym stresu i strachu skostniałym miejscem, jakie wszyscy znamy z przeszłości.

Zróbmy szkołę bezpiecznym i ciekawym miejscem. Dajmy pedagogom narzędzia, żeby rzeczywiście mogli prowadzić dziecko (z greki: pedagog to ten, który prowadzi dziecko). Niech dzięki takim zmianom mały a potem młody człowiek nauczy się dyskutować, krytycznie myśleć i wyciągać wnioski. Niechże szkoła zmieni się z przeładowanego smutnego miejsca ze zmęczonym, źle opłacanym nauczycielem i znudzonym pamięciową nauką (do czego się przyda kultowa już budowa pantofelka) uczniem w miejsce ciekawe.  Niech to będzie miejsce, do którego chodzi się z przyjemnością, gdzie uczenie się jest frajdą, gdzie nie czeka kara za niewiedzę i strach przed nie sprostaniem oczekiwaniom rodziców. Niech to nareszcie będzie miejsce, gdzie po prostu fajnie jest nauczyć się czegoś nowego i podstawowymi pytaniami będzie „dlaczego?” i „po co?” a nie „co?”, „kiedy?” i „gdzie?”. Niech sprawdzianem efektywności takiej szkoły nie będzie np. umiejętność zdania w 80% testu z pytaniami zamkniętymi (po kilku dniach nic z takiej wiedzy nie zostanie), ale ciekawość i otwartość dla świata, umiejętność poradzenia sobie w ogromie spraw i obszarów, dobry start w tzw. dorosłość z wszystkimi jej aspektami, a przede wszystkim wiara, że UDA MI SIĘ…

W fińskiej szkole, do wzorców której chcielibyśmy dążyć, obciachem jest ściągać. Właściwie już nawet nie obciachem; uczniom nie przychodzi do głów taka niepojęta czynność, bo… po co? Przecież jeśli jeszcze czegoś nie wiem, to się nauczę. Nikt nie stoi nad mną z groźbą złej oceny (oceny jako takie są w ogóle wystawiane rzadko i zwykle są opisowe), w domu nie czeka mnie kara ani szlaban. Nie wiem jeszcze czegoś, więc się dowiem, bo to ważne, będzie mi potrzebne jako etap konieczny do następnego etapu, a ten jeszcze do następnego… Może dzięki zmianom przestaniemy wreszcie biadolić, że polskie uczelnie są na szarym końcu rankingów, że Polacy mało (wcale?) czytają…

Może całkowity bilans strajku w rezultacie będzie początkiem DOBREJ ZMIANY (nie mylić z „dobrą zmianą”)? W Finlandii też edukacja zaczęła się zmieniać po masowym długim i wyniszczającym wszystkich strajku nauczycieli. Zaczęto wtedy zmieniać cały system na wszystkich frontach: inwestując duże środki finansowe w infrastrukturę, szkolenia nauczycieli i ich godne uposażenia, jednocześnie zmieniając podstawy bazy programowej systemu edukacji. A w tych zmianach uczestniczyli równoważnie nauczyciele, uczniowie, rodzice, samorządy, czynniki społeczne na różnym poziomie organizacyjnym, NGOsy, gminy i ministerstwo. I tak narodziła się najlepsza na świecie edukacja…

Jako dobrą jaskółkę przyszłej WIOSENNEJ edukacji w Polsce przytoczmy to, co zdarzyło się podczas strajku w Tychach: strajk trwał już kolejny dzień i opieka nad mniejszymi dziećmi stała się coraz trudniejsza. Z inicjatywy tamtejszego samorządu członkowie Uniwersytetu Trzeciego Wieku zorganizowali tymczasową opiekę nad dziećmi: czytano bajki, malowano wspólnie pisanki, seniorzy opowiadali dzieciom historie i nawet uczyli zasad gry w szachy. I tak konieczność sytuacyjna spowodowała spontanicznie to, nad czym systemowo długo pracowano w Finlandii: zbliżyły się i zmieszały dwa różne pokolenia, współdziałały z sobą we wspólnych aktywnościach, nawiązała się więź międzygrupowa/międzypokoleniowa. Seniorzy weszli w nowe role, stali się ważni i potrzebni. Z dużą pewnością można powiedzieć, że i dla dzieci i dla seniorów było to coś wyjątkowego. Spontanicznie i na potrzebę chwili zrealizowała się aktywność, która systemowo nazywa się zapobieganiem wykluczeniu, tu: ludzi starszych.

Uda się nam zmienić polską szkołę. Nie będzie łatwo po ostatnich latach destrukcji i chaosu, ale się uda tak, jak spontanicznie zapoczątkowało się w Tychach.

A przede wszystkim niech naszej przyszłej lepszej szkole przyświeca zasada: za jakość edukacji odpowiadają trzy równoważne filary:

  1. Ciekawy świata, krytyczny, kreatywny, bezpiecznie i w swoim  tempie rozwiający się  uczeń, mający równy z pedagogami wpływ na jakość i życie szkoły, procesu uczenia się i nauczania,
  2. Dobrze opłacany, pracujący w godnych warunkach nauczyciel, który za partnera w procesie  uczenia się/nauczania ma ucznia i rodzica. nauczyciel, który ustawicznie się szkoli i rozwija, żeby nie  stracić z oczu innowacyjności procesu uczenia się/nauczania,
  3. Dom, który wspiera proces uczenia się/nauczania, który pozostaje w ścisłym kontakcie z kreatywnym, wspierajacym nauczycielem. Dom, który rozumie i akceptuje mocne i słabe strony dziecka.

Autor: Ewa Bennewicz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *